ZESZYT O ZAPACHU CZEKOLADY, czyli jak to się zaczęło…


Dokładnie pamiętam ten moment. Siedzę na wykładzie z dydaktyki języka polskiego. Rozglądam się po sali i zastanawiam, czy inni studenci czują to, co ja. Marzę o tym, by w końcu stanąć przy tablicy i zacząć mówić do swoich uczniów.
 
Głowa pełna pomysłów! Ogromne zniecierpliwienie i nieodparta chęć nauczania! Jednocześnie boję się, że gdy będę już mogła rozpocząć pracę w swoim zawodzie, pomysły prysną jak bańka mydlana i mój entuzjazm zniknie.
 
Dodatkowo wszyscy straszą wypaleniem zawodowym! Co to za choroba? Czy jest zakaźna? Jak się uchronić?
 
Mam! Będę zapisywać swoje myśli, postanowienia, refleksje, każdy cel, jaki chcę osiągnąć w swojej pracy i każdy pomysł na ciekawą lekcję.
 
Tak właśnie powstał mój „Zeszyt o zapachu czekolady”. Tytuł proszę potraktować dosłownie. Mimo iż miało to miejsce prawie dziesięć lat temu, takie bajery na rynku papierniczym już były wink
 
W końcu, gdy nastał wyśniony moment, gdy dowiedziałam się, iż to się już dzieje (!!!), że rozpoczynam pracę w szkole (aaaaaaaa!!!!!!!!!!), tenże tajemniczy artefakt stał się moim źródłem numer jeden. Oczywiście nie w sensie merytorycznym wink
 
Sięgałam do niego z radością, bo stanowił ucieleśnienie moich pasji. Za każdym razem odnajdywałam w nim „czekoladki”, które mogły uatrakcyjnić moje zajęcia. To nie były tylko i wyłącznie moje pomysły, często były to sugestie czy złote myśli profesorów, u których się uczyłam. Czasami pomysły koleżanek z roku.
 
Zdaję sobie sprawę, iż niektórzy Czytelnicy myślą sobie o mnie z politowaniem. Zwłaszcza gdy czytają o mojej radości (naprawdę nieprzerysowanej) z faktu, iż stałam się czynnym polonistą, na dodatek pracującym w gimnazjum (nauczanie na tym poziomie edukacji jest dla mnie najwspanialszym doświadczeniem zawodowym). I chociaż Wasza opinia jest dla mnie kluczowa, to jednak tą wyjątkowo nie będę się zamartwiać, ponieważ ja autentycznie kocham swoją pracę. Mało tego, jestem przekonana, że każdy z Was ją kocha! Tak, tak! Nawet jeśli ta pierwsza miłość już oziębła, kiedyś przecież była gorąca.
 
No właśnie, dlatego powstał ten blog. Jest on kontynuacją „Zeszytu o zapachu czekolady” albo raczej jego rozbudowaną i unowocześnioną wersją. Chciałabym, aby stanowił swoiste antidotum na epidemię czy nawet pandemię o nazwie mrożącej krew w żyłach - wypalenie zawodowe.
 
Wierzę w to, że zawód nauczyciela czeka prawdziwa rewitalizacja. Nie wiążę tego przełomu absolutnie z żadną reformą. Z niczym, co przychodzi z zewnątrz. Prawdziwa zmiana rodzi się w środku. Na naszych oczach nastała era szaleńczego promowania rozwoju osobistego. Dzisiejszy świat rozpaczliwie potrzebuje mentorów, trenerów personalnych i coachów. A kimże oni są, jeśli nie nauczycielami? Bądźmy zatem najlepszą wersją mistrzów dla tych, którzy ich najbardziej potrzebują, dla naszych Uczniów.
 
Cieszę się, że TU jesteś! Liczę na to, że razem możemy zdziałać wiele. Zapraszam Cię nie tylko do lektury mojego bloga, ale do komentowania, a przede wszystkim do jego współtworzenia. Niech „Inspiracje dla szkoły” będą przestrzenią mądrych myśli i dobrych praktyk.

Artykuły najczęściej czytane

Blog

DIETA DLA MÓZGU, CZYLI CIOS W PRZEMYSŁ ZWANY SPOŻYWCZYM. Konieczna eliminacja; gluten - o co tyle hałasu?

DIETA DLA MÓZGU, CZYLI CIOS W …

19 październik, 2016

fot. link   Pamiętacie sposób na bardzo tani klej domowej roboty? Mąka i woda, prawda? D...

Blog

NAJWAŻNIEJSZE POSTAWY I ZACHOWANIA, DZIĘKI KTÓRYM ZYSKASZ SERCA SWOICH UCZNIÓW

NAJWAŻNIEJSZE POSTAWY I ZACHOW…

14 październik, 2016

fot. link   Kiedy dowiedziałam się, że za kilka tygodni mogę rozpocząć pracę w szkole, o...

Blog

LIST NAUCZYCIELA DO RODZICÓW

LIST NAUCZYCIELA DO RODZICÓW

23 styczeń, 2017

Czasami chcielibyśmy o pewnych sprawach powiedzieć głośno, ale brakuje nam odwagi. Boli na...